środa, 16 lipca 2014

Środowe eksperymenty w kuchni, na balkonie i nie tylko:-)

Środa znów upalna, więc zaplanowałam zabawę w domu, a wieczorem wyjście do przyjaciół. Mała M., która ma okazję spotkać się wówczas i pobawić z trzyletnią J., nie mogła się doczekać. Cały dzień wypytywała mnie, ile godzin pozostało do wyjścia. Z wrażenia chyba i chęci skrócenia czasu oczekiwania ucięła sobie nawet godzinną drzemkę. Jakże była szczęśliwa, gdy mogła wreszcie spotkać się z J., E., i W. Wszyscy dziś bawili się wyjątkowo zgodnie. Tylko zakończenie było nieco mrożące (moją!) krew w żyłach, bo nasza pięciolatka - pewna, że wszystko już może i potrafi - sama się oddaliła i rozpędzona zjechała na hulajnodze z górki. Usłyszałam płacz ... i pobiegłam, mając już wizje rozbitej głowy czy rozkwaszonego nosa:-) Bogu dzięki, że skończyło się tylko na otarciach łokcia, kolana i zaróżowionej twarzy i nosie. Podczas wieczornej modlitwy kazałam jej szczególnie podziękować jej Aniołowi Stróżowi, że jej strzegł!!!!

Pokój BOBASA :-) ręką i okiem R. widziany!!!
Poza wieczornym szaleństwem Małej M., dzień minął nam dosyć spokojnie. Podobnie jak wczoraj nasze pociechy jeszcze przed śniadaniem same zabrały się za rysowanie. Najpierw do sypialni wszedł R., by pochwalić się swym obrazkiem. Rozbawił mnie swym dzidziusiem i mamą stojącą w drzwiach. Postać bobasa powstała znów na podstawie książki ,,Narysuj to sam. Komiksowe postacie''*, zaś cała reszta to ,,wesoła twórczość'' naszego ośmiolatka.



Mała M. też zaraz zapragnęła stworzyć portret bobasa. Jej obrazek równie uroczy:-), a na nim dzidziuś w otoczeniu swych rodziców. Nie jest to co prawda dzieło w stylu R., ale porównywać nie ma co ... Mała M. i tak - moim zdaniem - poczyniła postępy w rysowaniu:-)


Dziś jednak znów powróciła do bliskich jej sercu tematów, czyli rowerowej wycieczki z mamą :-) do lasu (patrze JEDNO drzewo!!!) i ...


... fikcyjnej (póki co) wycieczki rowerowej z trzyletnią J. i R. ... Autorka pracy na końcu. Gdy siebie narysowała, oznajmiła:

Mam rzęsy, że HEJ!!! :-)

Najbardziej jednak spodobała mi się jej dzisiejsza wizja wakacji nad morzem.


Tata i Mała M. pomykają na tratwach niesieni na morskich bałwanach, zaś za nimi żegluje R. ... a i tak najlepsze są drzewa w okolicy latarni (odrysowanej z szablonu) i ptaki, a właściwie ptaszyska!!!!

Po sesji rysunkowej nadeszła pora na wspólne śniadanie. Dziś zgodnie z życzeniem R. na stole pojawiły się kanapki z makrelą wędzoną i pomidorem. Palce lizać!!! Oboje jedli aż im się uszy trzęsły :-) Wszyscy najedli się do syta. Mogłam zatem zająć się przygotowaniem obiadu i pieczeniem ciasta. Tym razem poprosiłam o pomoc moich kuchcików.


Jakże wspaniale mieć takie dwie pary małych rączek do pomocy. Najpierw zaprosiłam do kuchni naszego starszego wiekiem i doświadczonego kucharza - R. Pamiętam, że swego czasu bycie szefem kuchni było zawodem jego marzeń. Choć fascynacja tą profesją minęła, nadal uwielbia poeksperymentować nieco w kuchni pod okiem mamy. Dziś, by zachęcić go do zjedzenia ryby (za którą nie przepada), zaproponowałam, by sam ją przygotował.


W mig wszystkie porcje dorsza były pokryte panierką ...i gotowe do smażenia. Jednak to nie koniec dzisiejszych wakacyjnych zajęć w kuchni. Od kilku dni marzyło mi się ciasto ze śliwkami. Zaprosiłam więc Małą M. i R. do pomocy.


Drylowanie śliwek i wiśni do drożdżowego placka szło im nad wyraz sprawnie. Aż się nadziwić nie mogłam, że praca może iść aż tak wartko. Z taką pomocą nawet pieczenie drożdżowego ciasta może być przyjemnością:-) no i gotowy wyrób też wtedy wszystkim bardziej smakuje!!!


Zanim jednak mogłam moim domownikom na deser podać nasz wypiek, musiałam spędzić kilka chwil na wyrabianiu ciasta. Ja zajęłam się pieczeniem, a naszym pociechom zaproponowałam, by ,,pogimnastykowały'' nieco swe szare komórki. Oboje z zapałem wzięli się do pracy. R. rozwiązywał rebusy i krzyżówki dla ośmiolatków, a Mała M. wyszukiwała różnic na obrazkach, rozwiązywała labirynty i kolorowała obrazki. Aż miło było patrzeć jak oboje się pocą nad swymi zadaniami :-)


Jednak do godziny 17-ej, czyli planowanego wyjścia w gości nadal pozostało trochę czasu. Zaproponowałam zatem naszym pociechom zabawę z wodą. Upał bowiem dawał się we znaki, a już wczoraj obiecałam niespodziankę. Pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie badanie lodowca :-))) Coś w sam raz na upalny dzień. Już dawno temu zalałam wodą kamienie przyniesione ze spaceru nad rzeką ... i włożyłam je do zamrażarki z myślą o ,,lodowej'' zabawie.


Zanim jednak R. dostał swoją porcję domowej roboty lodowca, sięgnęłam po dostępne w naszej domowej biblioteczce książeczki i prostymi zdaniami, w sposób zrozumiały zarówno dla pięciolatki i ośmiolatka - poopowiadałam im o obiegu wody w przyrodzie i lodowcach ... Starałam się głównie zadawać pytania, by zachęcić oboje do myślenia i wyciągania wniosków. **



Pod koniec mini wykładu Mała M. poszła uciąć sobie drzemkę, a R. zafascynowany tematem słuchał dalej i zadawał pytania. Bardzo mu się owa tematyka spodobała, bo na koniec podziękował, że mu ,,coś takiego fajnego'' przygotowałam...


Sama byłam zaskoczona, że tych kilka informacji aż tak bardzo go zaciekawiło. Będę musiała znów coś podobnego przygotować ... dla mych ciekawych świata pociech.***




Teraz czekała go najprzyjemniejsza część zajęć w naszej domowej akademii -), czyli badanie lodowca. Wyjął go z formy, oglądał z każdej strony, a potem stukał weń i badał na wszelkie sposoby.


Upał jednak sprawił, że nie mógł się za długo cieszyć owym lodowcem, bo niebawem pozostała zeń ciecz:-), ale to także przecież ważna obserwacja...


Na jutro przygotuję kolejne porcje lodowca, żeby i Mała M. mogła poeksperymentować nieco. Jej zapewne też owa zabawa przypadnie do gustu.

Tyle na dziś ... Do miłego usłyszenia już jutro:-)


UWAGA!!!

Wszystkim małym i dużym miłośnikom wiedzy o świecie polecam:

*Narysuj to sam. Komiksowe postacie, Book House, 2008
**,,Disney. Encyklopedia Wiedzy. Planeta Ziemia'', Axel Springer Polska, Warszawa, 2007
***,,Odkrywam świat przyrody. Jaka będzie pogoda'', Oficyna Wydawnicza Multico, Warszawa, 2007


1 komentarz:

HM Pstro pisze...

rewelacja, zabawa w "epokę lodowcową"!