poniedziałek, 25 listopada 2013

Poniedziałkowe zabawy i powiedzonek kilka ...

Witam w poniedziałkowy wieczór. Już tak się cieszyłam, że oskrzela R. czyste i może wrócić do szkoły, gdy kładąc Małą M. spać zauważyłam, że ma podejrzanie ciepłą główkę. Sięgnęłam po termometr, a tu 37,7 stopni. No pięknie ... Moja druga połowa na delegacji, lodówka pusta, pusty portfel (bo mąż mówi, że do bankomatu mam niedaleko i mogę wziąć pieniądze po drodze). Tyle, że dziecko jedno chore, drugie ma iść do szkoły i jak to wszystko pogodzić? Nie pozostawało mi nic innego, jak poprosić o pomoc teściową, żeby mogła zostać z Małą M., kiedy ja będę prowadziła R. do szkoły ... Oby tylko gorączka nie wzrosła za bardzo nocą.

Dziwię się, że nasza czterolatka gorączkuje, bo przez cały dzień była bardzo aktywna i chętna do pracy. Nie tylko ona. R. też jeszcze przed śniadaniem przypomniał sobie o ,,Zabawach z Czu-Czu''. Na szczęście miałam dwa komplety zadań, więc mogłam rozdzielić je stosownie do wieku. Ale była zabawa! Ja zajęłam się przygotowywaniem śniadania, a dzieci rysowały i rysowały. Zadania z Czu-Czu to zestaw kart z barwnymi i ciekawymi zadaniami, które można wielokrotnie rozwiązywać, dzięki możliwości pisania po nich zmywalnym pisakiem. Frajda niesamowita! Oboje świetnie się bawili!


Polecenia do zadań są dość urozmaicone, co sprawia, że dzieci chętnie je rozwiązują. Dziś np. Mała M. przygotowała dla mnie laurkę z okazji Dnia Matki, pobawiła się w rysowanie wzorów na skarpetkach, narysowała swoje odbicie w lustrze (prawy dolny róg!) ... i


włożyła kwiaty do wazonu :-).


Najbardziej rozbawiła mnie wizerunkiem św.Mikołaja w saniach (!).


R. tworzył równie zabawne obrazki, ale najczęściej od razu je wymazywał. Utrwaliłam zatem choć jeden z obrazków z warzywami ...


Nie wiem, jak to się stało, że oboje byli dziś bardzo pracowici. Mała M. zdążyła jeszcze rano narysować dla mnie portret (cytuję) Wielkoluda-Mniejszoluda (!). Ta to ma pomysły!!!


Oto i owa tajemnicza postać, a na lewo od niej ...


Mała M. w wózeczku i rower (to czerwone coś!)...


R. też był bardzo aktywny od samego rana. Sam od siebie z rolki papieru zrobił mini auto,


a potem wyklejał skrawkami materiału własnoręcznie stworzony rysunek. Ostatnio ta technika mu bardzo przypadła do gustu. Nawet na urodziny dostałam obrazek tego typu. Przy okazji się nim pochwalę :-)


Swą pracowitością zadziwiła mnie także Mała M. Od rana albo przeglądała książeczki i opowiadała głośno ich treść albo sama znajdowała sobie zajęcia. Wśród nich było nawet odgrywanie przedstawienia ,,Kopciuszek'' dzięki prezentowi cioci i wujka z Zabrza. (Dziękujemy raz jeszcze!). Szkoda, że nie nagrywałam, bo zasłyszane fragmenty tekstu brzmiały, jak zawsze, bardzo zabawnie. Zapisałam jedynie słowa w jednej ze scenek, gdy królewicz już po balu szuka pięknej dziewczyny mierząc buty wszystkim pannom w mieście. W teatrzyku Małej M. ów młodzieniec wpada zdyszany do Kopciuszka i mówi:

Cały się SPOCIŁEM, księżniczko. Szukałem Cię całą noc i cały dzień!

Po spektaklu nasza czterolatka garnęła się do nauki. Zaproponowałam jej zabawę z cyframi. Miałam w szafie kilka książeczek z tego typu zadaniami. Usiadłyśmy i Mała M. rozwiązała wszystkie zadania, od deski do deski. Byłam z niej dumna. Zdarzało się, że z powodu pośpiechu zrobiła błąd, ale i tak świetnie sobie radziła. Super!

Nawet R. pochwalił trójeczki rysowane przez Małą M.
R. też dziś miał ogromny zapał do pracy. Chętnie sam sobie czytał, zadania domowe rozwiązał w mig, a do tego szkolił swój niemiecki. Najpierw ja z nim nadrobiłam zaległości, słuchając z nim płyty do podręcznika, a potem niemieckie piosenki tak bardzo mu się spodobały, że sam je sobie puszczał i śpiewał po kilka razy z rzędu, skacząc po materacu w sypialni. Mała M. też połknęła niemieckiego bakcyla :-), bo w pewnym momencie usłyszałam, jak siedząc w WC, śpiewała: ,,Meine Schwester, Meine Puppe'' ... :-) Ja to mam z nimi ubaw!!!

Wieczorem w nagrodę za dzisiejsze osiągnięcia oboje mogli posiedzieć nieco przed komputerem i pograć w gry, edukacyjne rzecz jasna:-).

Na deser kilka hasełek, bo już dawno ich nie było ...

1) Dziś rano Mała M. wpada do kuchni i widzi swego zaczytanego Misia... Mówi:

Mamo, ten Miś to chyba wcale nie spał i całą noc czytał. Zobacz!

Bardzo się tym przejęła. Zaraz rozścieliła mu łóżeczko (patrz: włożyła do pudełka, które miała pod ręką!), przykryła kocykiem i pozwoliła odespać zarwaną noc :-)


Sama bym tak chętnie dzień w łóżeczku spędziła:-) Misiom to wolno!!!

2) Wczoraj gonię Małą M. do kąpieli. Zazwyczaj mówię jej, że ma iść do łazienki się rozebrać, a jak będzie gotowa to niech mnie zawoła. Myślałam wczoraj, że padnę ze śmiechu, gdy nagle słyszę nawoływanie mojej czterolatki:

Zawołam Cię, mamo, jak będę GOŁA AŻ DO ZUPY!!!

Zaraz też domyśliłam się, że przecież ja czasem mówię jej, że ma się do rosołu rozebrać .. Widocznie zapamiętała,że to coś z zupą było :-)

3) Wczoraj też zaskoczyła mnie iście filozoficzno-teologicznymi rozmyślaniami ... gdy nagle rzekła:

Kiedyś nikogo nie było, nawet Pana Jezusa ... i Aniołka ... , ale potem wszyscy przyszli na świat!!!

To powiedzonko ze specjalną dedykacją do księdza Bogusia :-) Jak to rzekła to musiałam przez sekund kilka pomyśleć, co jej odpowiedzieć.

Skąd w tej Małej M. takie pytania??? Dziś, choć nie wracałam do tematu, znów się dzieliła swymi przemyśleniami w tej kwestii i zastrzeliła mnie pytaniem:

A PANA BOGA TO KTO URODZIŁ???

4) Ostatnio też powiedziała mi:

Jak śpię to nawet słyszę jak mówi Aniołek ... 

Nic tylko stać się jak dziecko trzeba i taką wiarę jak ona posiąść :-)

Tyle na teraz, bo pora pójść spać ...

Do usłyszenia :-)

2 komentarze:

Gosia Pstro pisze...

Dużo zdrówka życzę! My też w domku bo moja Młoda choruje. W ramach dobrej lektury i inspiracji zasiadłam do czytania twoje bloga Mamo. I tu dziś mnóstwo różności ale najlepisze dla mnie dziś to anegdota Małej M. choć ja ją nazywam po swojemu Mała Mi, jakoś tak mi lepiej ale do rzeczy anegdota z Zupą, rewelacja! Pozdrawiam i jeszcze raz zdrówka i sił! Gosia Pstro

mamma5 pisze...

No to zdrówka życzymy! My też się kurujemy i kilka najbliższych dni z konieczności spędzimy w domu. Pozdrawiam