poniedziałek, 9 czerwca 2014

Dziecięcych książek czar...

Nie wiem, w czym tkwi czar dziecięcych książek, ale kiedykolwiek wypożyczę coś z działu dla dorosłych po przeczytaniu, zwykle z trudem, kilku bądź kilkunastu stron odkładam tę ambitną literaturę na bok i z wielką przyjemnością sięgam po literaturę dla dzieci. Tak było także i wczoraj, gdy wieczorem w wolnej, jakże rzadko chwili, w ramach relaksu sięgnęłam po coś do czytania z półki ,,dla dużych czytelników''. Po pewnym czasie poczułam znużenie i z ciekawości zajrzałam do jednej z książek przeznaczonych do czytania z Małą M. i R. Było w czym wybierać, bo podczas czwartkowej wizyty we Wrocławiu do domu przywieźliśmy jedyne 25 pozycji. Mając przed sobą tak pokaźny stosik, wzięłam pierwszą lepszą z góry i zatopiłam się w lekturze. Nawet nie wiem, kiedy przeczytałam 50 stron i gdyby nie późna pora to kontynuowałabym czytanie:-)

Owo zamiłowanie do książek dla dzieci odkryłam dopiero mając własne pociechy ... i teraz sama, niczym dziecko, cieszę się z każdej ciekawej lektury. Bawią mnie książki Rafała Witka, Renaty Piątkowskiej, Zofii Staneckiej, Joanny Krzyżanek ... i wielu wielu innych pisarzy. Mój zachwyt zazwyczaj podzielają także moje pociechy, więc miło się czyta wiedząc, że później będzie z kim się tą radością z czytania dzielić. Staram się także czytając z moimi pociechami zwracać ich uwagę na stronę graficzną książek. Kilku ilustratorów też już znamy i nawet sami czasem już po kilku ilustracjach rozpoznajemy w nowych książkach.

Cieszę się ogromnie, że w czasach, gdy książkę raczej spycha się do lamusa moje dzieci są prawdziwymi książkowymi molikami i czerpią ogromną radość z obcowania z książką. Mała M. nadal gustuje w opowieściach Zofii Staneckiej o Basi (w książkach i w formie audiobooków) oraz francuskich seriach książek o Martynce oraz o Martusi. Nasz ośmiolatek zaś uwielbia szwedzką serię o Biurze Detektywistycznym Lassego i Mai. Przeczytał już wszystkie dostępne w odwiedzanych przez nas bibliotekach. Tym razem wybrał sobie pokaźny stosik, a w nim m.in. książkę autora, którego miał okazję poznać podczas spotkania w ramach Festiwalu Literatury we Wrocławiu. Chodzi o Rafała Witka i jego - jak sam stwierdził - najgrubszą z dotychczas napisanych książek ,,Dzieciaki kontra FOBIA''. Ciekawe, czy R. zdoła przez nią sam przebrnąć. Ja mu jej nie zamierzam czytać :-) Skoro tam bardzo mu na niej zależało to niech czyta sam... 

W ramach naszego czytania wczoraj zakończyłam szwedzkiej autorki ,,Superwakacje z szaloną babcią'' (w dwa popołudnia), a dziś zaczęłam ,,Akademię Pana Kleksa''. Oboje uważnie słuchają, a jak kończę rozdział to zazwyczaj słyszę jęk typu: ,, Jeszcze, Mamo! Przeczytaj dalej!!!''. Mam nadzieję, że przez tych kilka lat zaszczepiłam w dzieciach miłość do książek ... i że ZAWSZE właśnie książka będzie im w życiu towarzyszyć.

ZACHĘCAM zatem wszystkich rodziców, by CZYTALI SWOIM DZIECIOM!!! Dla mnie to zwykle NAJCENNIEJSZE chwile w ciągu dnia... już od kilku lat!!!

Tyle na dziś ... Przepraszam za nieco pompatycznie brzmiącą końcówkę, ale to chyba już ten upał i mnie daje się we znaki:-) 

P.S. Może jutro uda mi się uzupełnić wpis kilkoma fotkami:-)

Brak komentarzy: