poniedziałek, 9 grudnia 2013

Poniedziałkowe powiedzonka Małej M. ... i fotek kilka:-)

Witam w poniedziałkowy wieczór ... Nawet nie wiem, kiedy ten dzień przeleciał. Po prawie dwóch tygodniach ,,przymusowego'' siedzenia w domu, dziś wreszcie mogłam wrócić do starego rytmu dnia. Choć oznacza on gonitwę na trasie dom-szkoła-dom, czułam się szczęśliwa, że wreszcie jest mi dane wyjść gdzieś do ludzi:-) Poniedziałek - dzień jak co dzień :) Do tego moja od dawna już zaplanowana wizyta u dentysty, więc i czasu na pisanie mniej. Proponuję dziś zatem - dla odmiany - kilka anegdotek autorstwa, rzecz jasna, Małej M.

1) Wychodzę do dentysty i , jak zawsze, czuję niewielki niepokój, z którym dzielę się z Małą M.:

,,Wiesz, jak to u dentysty ... tu coś ukłuje ... tu coś uszczypnie .... '',

 a nasza rezolutna czterolatka na to:

,,Bądź dzielna, MAMO,............. tak jak dziecko!!! '' .... 

Tu zapewne miała siebie na myśli, bo ona do dentysty idzie jak do lodziarni :-). Siada na fotelu (brrrr!) uśmiechnięta od ucha do ucha i czeka, aż pani dentystka do buźki jej zajrzy ... a jak jeszcze znajdzie jakiś ubytek to Mała M. radosna jak skowronek:-)))

Po takich słowach, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, strach ze mnie uleciał niczym powietrze z balonika!!!!


Kawałek kartonu i kanapa dla lal gotowa!!!!

Myślałam, że bal będzie, a to LALE z MINNIE oglądają TELEWIZJĘ!!!! :-)
2) Wracamy ze szkoły i Mała M. w domu wspomina coś o pójściu na basen. Mówię, że będziemy chodzić, jak tylko już będzie zupełnie zdrowa. Po chwili dodaję, że też muszę zacząć chodzić, by zrobić coś dla zdrowia

,,Będziemy ... będziemy ... chodzić na basen''....

A na to Mała M. mi na to:

No , MY - KOBIETY - MUSIMY!!!!

Mało brakowało, a wpadłabym z wrażenia pod stół :-)


Niedzielny poranek ... Minnie przyjmuje gości ....

Oto i goście ... A tata się bał, co z tą papierową torbą zrobi. Mała M. zaraz domek dla Minnie zrobiła!
3) Siedzimy i słuchamy audiobooka, a w nim mąż daje żonie całusa na pożegnanie przed wyjściem do pracy... a że Mała M., mimo młodego wieku:-)), baczną obserwatorką jest i trochę już na życiu się zna, na gorąco dzieli się ze mną swym spostrzeżeniem:

Mamo, a Tata Cię w ogóle nie całuje!!!!

Zdębiałam ... Rzekłam na to:

No to mu to powiedz, skoro to Cię martwi!

A Mała M. mi na to:

Ale on i tak mnie nie będzie słuchał!!!


ZAMEK Z ROLEK .... Pomysł R. :-)
4) Małą M. fascynują wszelkie opowieści o zakładaniu rodziny itp. Ostatnio, gdy wspomniałam, że dziś jest ważne święto, bo rocznica zaręczyn mamy i taty, Małej M. aż błysk w oczach się pojawił:-) Rzekłam w dwóch zdaniach coś o oświadczynach, a Mała M. na to z wypiekami na twarzy spytała:

To tata Ci się DZIŚ oświadczył???

Wczoraj zaś spytała mnie, czy tata i ja wzięliśmy ŚLUB. Odparłam, że tak ... No to padło i kolejne pytanie:

A czy ja też się OŻENIĘ???

Odpowiedziałam, że nie wiem, jaką drogę życia wybrał dla niej Pan Bóg, ale jeśli małżeństwo jest jej pisane to też weźmie ślub... tyle tylko, że ona wyjdzie za mąż, no bo panowie tylko się żenią:-)

Bardzo jej ta odpowiedź pasowała ...
Jednak za sekundę zawołała ZMARTWIONA:

No, ale ja jeszcze SUKNI NIE MAM!

Uspokoiłam ją, że mogę jej kupić, ale ma jeszcze trochę czasu ... i jeszcze sto razy zdąży z niej wyrosnąć ...

Tyle na dziś ... Mam nadzieję, że tymi powiedzonkami rozjaśniłam choć jedno oblicze:-)))) Do miłego usłyszenia!


3 komentarze:

Gosia Pstro pisze...

Mała M. to faktycznie dobra obserwatorka! Ciesze się że po dwóch tygodniach wszystko wróciło do "normalnego" rytmu!

mamma5 pisze...

Tak, obserwacje Małej M. są bardzo cenne!!! Od dzieci można się wiele dowiedzieć... Sztuką tylko jest słuchać :-)) Pozdrowionka

Anonimowy pisze...

Miłe :)